Organizatorzy: Apollyon, Grey
Kontakt: Wszyscy Veci, którzy chcą pomóc w organizacji Kłody, proszeni są o zgłaszanie się na maila apollyon6@wp.pl
Kłoda jest LARPem nocnym przeznaczonym dla osób, które są na Orkonie po raz pierwszy
W wiosce Puścina nie dzieje się obecnie najlepiej. Bywały już ciężkie dni, ot choćby wtedy gdy w okolicy wydawało się że pod jedyną miejscową górą znaleziono złoto, a nim zdementowano tą plotkę, zdążyła się zjechać cała masa obwiesiów, zwących się poszukiwaczami złota, którzy zajmowali się przede wszystkim szukaniem guza. Żywym w pamięci epizodem są czasy, gdy w okolicznych lasach ukrywał się pewien grasant, zwany Kosem, którego pierwszym przestępstwem, było uwiedzenie kochanki miejscowego Pana. Rozwścieczony Szlachcic kazał spalić cały las, w którym mógł ukrywać się kochanek, przyjmując że nie uda mu się umknąć płomieniom, podłożonym z każdej strony lasu. Pożar
był straszliwą stratą dla wioski, wielu ludzi, żyjących w dobrodziejstw kniei, odeszło z sioła, pozostali muszą radzić sobie bez dziczyzny i bliskiego wyrębu. Dziadkowie pamiętają jeszcze okres, gdy w nieodległej wieży żył pewien mag, którego życie prawdopodobnie skończyło się wraz z eksplozją która wstrząsnęła ziemią, zostawiając po sobie gruzy wieży i pamiątki w okolicznych lasach, stanowiących okazje dla innych przyjezdnych zbójów, zwących się tym razem poszukiwaczami przygód do przewracania kamieni z jednej kupy na drugą. Wieże w końcu rozebrano, a jej kamienie wykorzystano do podmurowania wiejskiej kapliczki.
Jednak to co dzieje się teraz, z pewnością będzie materiałem dla przyszłych dziadków do snucia coraz to bardziej wybujałych historii. W okolicy zaczęli ginąć ludzie, najpierw ci udający się daleko poza spalony las, potem zwłoki pechowców znajdowano coraz bliżej zabudowań. Kulminacyjnym momentem było, gdy okoliczny pijak Gulgot obudził całą wieś, twierdząc że gonią go stwory. Dostałby pewnie lanie, gdyby nie fakt, że na tle spalonego lasu, naprawdę pojawiły się dziwaczne kształty, wyjąc i zawodząc pokutniczo. Atak nie nastąpił. Jednak rano wielu zaczęło pakować dobytek na wozy, udając się w odwiedziny do rodziny.
Sołtys, którego wóz również stał zapakowany całym dobytkiem, zaalarmował miejscowego Pana o powadze sytuacji. Ten, chcąc zrewanżować się za spalenie lasu, tudzież nie chcąc tracić poddanych, wyrabiających pańszczyznę, postanowił wspomóc wioskę. Diabli wiedzą czy nadchodząca do wioski chorągiew piechoty ma za zadanie chronić Puścinę przed stworami, czy też pilnować żeby nikomu więcej nie udało się wioski opuścić... Diabli...