Gra Główna ‘08
Podsumowanie
- Orki zamieszkujące obóz na wzgórzu pokonały liczne trudności, w tym wewnętrzne, i pozostały decydującą w okolicy siłą. Wodzem ich został wyłoniony w tradycyjnej drodze pojedynków Lok’tar – wódz młody, ale jak się okazało bardzo energiczny. Pod jego to przewodnictwem orki rozwiązały nie tylko problemy wewnętrzne, ale też dały całej okolicy odczuć, kto tu rządzi. Ustaliły tez orki siłą strefę wpływu ze stworami z Dzikiego Lasu, które zapuszczały się na ich teren. Źródłem przynajmniej niektórych wewnętrznych problemów natomiast okazał się Lord Tarin z Dworu Kamiennego Nieba – jeden z Lordów z Zielonego Cienia. Koniec końców zaproponował on orkom dość niecodzienne przymierze. Szamani i szamanki radzą teraz z młodym wodzem, nierzadko zasięgając opinii duchów, jak tez na tę propozycję odpowiedzieć. Co do szamanek – Duchy wybrały w wiosce kolejną młoda orczycę i namaściły ja jako szamankę. Na doświadczeniu i wiedzy z pewnością jej jeszcze nie zbywa, ale ponoć Duch nawiedził ją potężny.
- Jednemu jednak orkowie nie zdołali zapobiec. Pomimo tego, że pokrzyżowali szyki grupie magów dążących do uzyskania dominacji nad okolicą i nie dopuścili do zakończenia ich cyklu rytuałów, to jednak nie powstrzymali ich całkowicie. Na polanie, gdzie niegdyś znajdowała się brama wiodąca do Zielonego Cienia, pojawiła się otoczona dziwną mgłą nader osobliwa anomalia, nazwana wkrótce polaną dziwów – gdyż rozmiarów jest mniej więcej właśnie dużej polany. Nie każdy kto tam wejdzie, wychodzi. Ci zaś którzy wrócą powiadają, że świat działa tam inaczej a moc magów, którzy sobie te domenę ustanowili, sięga niewyobrażalnie dalej niżby to było możliwe w naszym świecie. Podobno również dawna brama do Zielonego Cienia nadal działa, ale wedle woli i życzenia magów, panujących nad tamtym obszarem. Słychać idący od niej czasem dziwny dźwięk, cos jak łkanie małej dziewczynki.
- Wywiad królestwa Randers uzyskał bezcenną, wstrząsająca informację, która szybko obiegła lotem błyskawicy wszystkie Państwa Zachodu, za zgodą króla Glostera. Odkryto prawdziwą tożsamość największego wroga Zachodu, tego, który podawał się dotąd za Cesarza – boga – Erspana XVII. W rzeczywistości, w jego nie starzejącej się, choć już chyba tez i nie żywej, cielesnej powłoce ukrył się Mortimer – najpotężniejszy z demonologów, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi, elf, który setki lat temu wywołał Wojny Krwi i utopił w niej niemal pół świata. Wojny w których nie tylko elf stawał przeciw elfowi, brat stawał przeciwko bratu, syn przeciw ojcu. Dotychczas sądzono, że Mortimer został zgładzony wraz z końcem Wojen Krwi, prawda okazała się jednak inna, a za ekspansjonistyczną i rasistowska polityka Cesarstwa okazał się stać umysł, który w żądzy władzy i nienawiści do własnej rasy nie znał granic. Jednocześnie odkryto na wszystkich niemal dworach Zachodu stronników Mortimera. Nierzadko były to jedne z najwyższych osobistości w Państwach – kanclerze, osobiści wróżbici monarszy, czy inni zausznicy władców.
- Gryf – przeżył, choć ciężko ranny. Nie odzyskał tez swoich jaj, co zapowiada dalsze kłopoty, kiedy tylko wyliże się z odniesionych ran. Zaś w pobliżu jego gniazda wyroiło się mnóstwo młodych pająków, choć ich matka według naocznych świadków zginęła w starciu z orkami. Wściekły i ranny Gryf powstrzymuje jednak na razie ciekawskich przed zapuszczaniem się w tamte okolice.
- Cały Dziki Las po krwawym starciu z orkami liże rany i chwilowo zaprzestał swojej ekspansji. Ale nowy Głos Lasu, przywódca wszystkich stworów, wciąż nie daje za wygraną. Grobowce na Przełęczy Umarłych wciąż są otwarte i sytuacja daleka jest od opanowanej. Zaskakujące pojawienie się Stworów Lasu i innej maści potworów jest bowiem efektem odpieczętowania przed niewieloma laty starożytnych elfich grobowców na Przełęczy Umarłych, z których wydostały się żądne zemsty duchy. Duchy co prawda zostały unicestwione przez orczych przodków, w wielkiej astralnej walce, ale ich złość pozostała – wsiąkła w okoliczny las i uczyniła go tym, czym jest.
- Panna Adelajda van Eerd mimo trudności bezpiecznie dotarła w ramiona czekającego z utęsknieniem ojca. Niestety w jej obronie zginęli niemal wszyscy Panowie Bracia – szlachcice renegaci, pochodzący z Cesarstwa i eskortujący panienkę w drodze do ojca.
- Cesarski oddział wysłany ze specjalną misją uległ niemal całkowitej zagładzie. Ale przedtem podobno wykonał prawie całą swoja misję, choć do dziś nie wiadomo jakie dokładnie rozkazy mieli cesarscy agenci.
- Miecz, który tyle powodował niesnasek, walk i kłopotów, został przez krasnoludzkich kowali obłożony runami, mającymi osłabić jego złowrogi wpływ na istoty rozumne. Kiedy już tego dokonano, elf – będący dotychczas w gościnie u orków, również kowal, posiadający wielką wiedze o starożytnych przedmiotach, zabrał go i wywiózł gdzieś na odludzie, żeby spróbować na stałe zdjąć ciążącą na mieczu klątwę.